Małymi kroczkami...
ale ciągle coś się dzieje. Mąż stał się bohaterem w naszym domu i zamontował parapety wewnętrzne - wyszło super!
Poza tym cały czas szpachlujemy i teraz robi się szlifowanie, co do przyjemnych czynności nie należy. Mieliśmy mały przestój, bo tacie wdało się zakażenie w kolano od wbitego tynku. Przestroga - jak roboty wykończeniowe to tylko w długich spodniach!!!Kotłownia w dalszym ciągu się kafluje, nie śpieszy się, więc wujka tym bardziej nie popędzamy.
Zamówiliśmy już panele na poddasze. Panele z Kronopola - dąb masala
Poczyniłam wstępne rozmowy w sprawie kabiny prysznicowej do łazienki na parterze. Teraz tylko został dylemat czy przy łazience niecałe 1,90 na 1.90 odważyć się na 90tkę czy jednak zamówić droższą 80tkę...hmmmMniejsza jest droższa o ok. 300 zł. Niby nie dużo biorąc pod uwage późniejszą wygodę. Ale tu 300, tu + 300 itd itd i wychodzi 3000!!! Musimy dziś pojechać i dokładnie pomierzyć.
Płytki na podłogę do dolnej łazienki już kupione a na ścianę zamówione i będą w poniedziałek.
Jak tylko bank uwolni nam pieniądze z kolejnej transzy, rzucamy się w wir zakupów kafli do górnej łazienki, armatury, wanny, stelaży podtynkowych, sedesów, styropianu na ocieplenie, rusztowania itd. O matko ile tego!!!
Generalnie rzecz biorąc coś się dzieje
Komentarze